Bitcoin wciąż pozostaje pod presją, a dane rynkowe coraz wyraźniej sugerują, że mamy do czynienia z zaawansowaną fazą bessy. Wysokie straty niezrealizowane, skrajny strach i słabnąca aktywność kupujących tworzą mieszankę, która historycznie pojawiała się w późnych etapach rynku niedźwiedzia.
BTC spadł o ponad 45% od szczytu na poziomie 126 000 USD.
Wskaźniki on-chain pokazują rosnące straty i wyczerpywanie się popytu.
Kluczowe poziomy techniczne mogą zdecydować o tym, czy rynek czeka jeszcze jedna silna fala spadków.
Coraz więcej inwestorów jest pod wodą
Spadek kursu bitcoina poniżej 70 tys. dolarów nie jest już tylko zwykłą korektą, lecz częścią głębszego procesu osłabienia rynku.
Wskaźnik NUPL spadł poniżej poziomu 0,25, co według CryptoQuant oznacza wejście w strefę „nadziei i strachu”. Mówiąc prościej: coraz większa część rynku trzyma BTC ze stratą i czeka na poprawę sytuacji.
Według analityków około 40% podaży bitcoina znajduje się obecnie poniżej ceny zakupu. Dodatkowo indeks Fear and Greed spadł do poziomów określanych jako ekstremalny strach, co dobrze pokazuje, jak bardzo osłabł sentyment.
Glassnode potwierdza ten obraz. Zrealizowane zyski skurczyły się z 3 mld dolarów dziennie w połowie 2025 roku do mniej niż 100 mln USD obecnie. To spadek przekraczający 96%, który historycznie był charakterystyczny dla późnych etapów bessy.
Rynek jest coraz bardziej kruchy
W końcowych fazach rynku niedźwiedzia zwykle widać niską płynność, słabe zainteresowanie inwestorów i większą podatność na gwałtowne ruchy. Dokładnie taki obraz wyłania się teraz z danych.
Po odbiciu od poziomów poniżej 60 tys. dolarów bitcoin wszedł w fazę konsolidacji, ale sytuacja wcale nie jest stabilna. Główne wsparcie znajduje się obecnie w rejonie 64 tys. USD, a najbliższy opór w okolicach 72 tys. dolarów.
Istotny jest też poziom 70 200 USD, odpowiadający średniemu kosztowi zakupu dla krótkoterminowych inwestorów. To właśnie tam rozstrzyga się dziś, czy rynek zdoła zbudować lokalną bazę pod odbicie, czy też wróci presja podażowa.
Co dalej?
Jeśli wsparcie pęknie, rynek może ponownie spojrzeć w stronę znacznie niższych poziomów, a część analityków wskazuje nawet obszary poniżej 50 tys. dolarów jako potencjalny kolejny cel. Z drugiej strony samo wybicie do 76 tys. USD również nie dawałoby jeszcze gwarancji trwałej zmiany trendu, bo wyżej czeka kolejna strefa mocnego oporu.
Na dziś obraz rynku pozostaje jasny: bitcoin nie wygląda na aktywo, które wróciło już do zdrowej hossy. Bardziej przypomina rynek, który nadal próbuje przetrwać późną fazę bessy i dopiero szuka gruntu pod coś większego.
